Beskidy od lat cierpią na niedostatek prawdziwych górskich szlaków i ścieżek. Dominują wyorane zwózkami nadleśnictw rynsztoki, które ciężko niekiedy nazwać nawet drogą, a co dopiero "górskim szlakiem". I niestety elementarz szlaków, które znikają z map dzięki nadleśnictwom i bezmyślnemu wyżynaniu lasów, uzupełniać będą kolejne pozycja.
Dwa tygodnie temu o agonii Baraniej wspomniał Zdan (galeria na BornToRoam.pl). Tym razem padł niepozorny czerwony szlak biegnący z Myślenic przez ruiny XIII wiecznej baszty na szczyt Ukleiny. Fajna, przyjemna ścieżka, chwilami nawet singletrack...a teraz - popatrzcie na zdjęcia. Ukleina od zawsze była obrazem nędzy i rozpaczy, a teraz panowie leśnicy poszli zupełnie po bandzie, serwując pełny pokaz możliwości dewastacji. Jak się to robi ? Wbija tabliczkę - wycinka rekultywacyjna, a następnie demoluje las - galeria.
Zastanawiam się czy prowadząc wycinkę lasów KONIECZNIE TRZEBA demolować również szlaki turystyczne? Czy nie można korzystać z dziesiątek innych zdemolowanych już wcześniej przez te same nadleśnictwa stokówek? Czy typowy polski szlak turystyczny musi koniecznie przypominać rynsztok? Niektórzy słusznie pytają, a co na to PTTK...