Eskapadę zaczęliśmy po 2 w nocy, zakończyliśmy po 1 w nocy tak zwanego dnia następnego. Rześki poranek u podnóża Tatr, różowawy zachód słońca na Koskowej Górze i nocne przedzieranie się przez garby pogórzy. W międyczasie 161 kilometrów górskiej treści. Lawina szczytów, przełęczy, dolin, wijących się nimi "w nieskończoność" szlaków.
Po przejechaniu tej trasy mniej zazdroszczę Austriakom ich Salzkammergut Trophy, mamy własne "kleine Salz" ;) Czy takie kleine? Trudne. Syte. Beskidzkie. Inne. Inne dlatego, że enduro, z time-out'em na zassysanie panoram, popas pod schroniskiem, na przełęczy, gdzieś o północy na stacji Lotosu...
Nie da się streścić tej trasy w tych kilku pustych słowach ;) Trzeba ją przepedalić, żeby podłapać klimę trawersu Beskidów z południa na północ.
Fotorela z trasy (niebawem fotorelacja Failo na www.enduroriderz.pl )
Trasa: Zakopane - Antałówka - Wysoki Wierch - Kotelnica - Łopuszna - Turbacz - Stare Wierchy - Maciejowa - Rabka - Dzielce (620m) - Birtalowa (626m) - Naprawa - Jakubówka (605m) - Skomielna Czarna - przełęcz pod Koskową - Bieńskowska Góra - Krowia Góra - Przełęcz Sanguszki - Brody / Kalwaria - Leńcze - Skawina - Kraków
Dystans: 161km
Przewyższenie: ok. 2500-2600m
Czas jazdy: 11.5h (?)
Czas akcji: 7.45 am - 1:15 am
Kcal: 7000